niedziela, 1 września 2013

Hip Hop Kemp - oczekiwania vs rzeczywistość vol. 2

Tydzień temu wróciłem z Kempa, lecz zanim zdobyłem się na szczegółową relację musiałem się umyć. Głównie z tego powodu trzeba było czekać tyle na ten tekst.

Czy było warto? Jak rozwiązano tzw. problem litewski? Czy narkotyki w Czechach są tańsze niż w Lubiążu?

1. Headlinerzy - ludzie narzekają, że z roku na rok line up Kempa jest... mniej przyciągający. Podczas rozmów ze znajomymi doszliśmy do wniosku, że może lepiej byłoby zaprosić jednego giganta zamiast trzech solidnych wymiataczy. Obstawialiśmy nawet Nasa albo Jaya. Jednak, znając życie, kółko truskulowe z Bolesławca podniosłoby raban, że ani Nas ani Jay nie nadają się na Kempa i trzeba wrócić do wcześniejszego układu. Nie zrobisz dobrze wszystkim, jak mówi Sasha Grey.
Które koncerty zapamiętam?
R.A. The Rugged Man - co za świr! Rzucanie mięsem (i wózkiem inwalidzkim) w publiczność zasługuje na szczególne wyróżnienie. Zdecydowanie najbardziej charakterystyczny występ.
De La Soul - cały czas power, freezy podczas Rock Co.Kane Flow - whoa, mogą grać co roku!
M-Phazes & MC Illy - pół godziny puszczania bitów (taaaakich bitów) i pół godziny z emce. Nie bujałem się tyle nawet na huśtawce. Obok nas stał Bisz i też widziałem, że mu się podoba.
Bisz z livebandem - Oera spotykaliśmy codziennie w Tesco, Bisza tylko na scenie. Jeśli chodzi o polskich wykonawców zdecydowanie zagrał najlepiej.
Kendrick zostaje wymieniony na końcu, bo wyszedł i zagrał koncert. Bardzo dobry koncert. Tyle. Może po prostu miałem za duże wymagania.
Jeszcze jedna sprawa odnośnie line upu. To, co gra El-P jest rewelacyjne, ale nie wiem czy nadaje się na główną scenę w nocy, gdy publika jest już nieco zamulona. To samo Shabazz Palaces przed Baauerem. No i Organized Threat w cholernie dusznym hangarze. Żałuję, że nie widziałem Wudoe, Zeusa obserwowałem z 7816353815231 rzędu już przed hangarem i przyszedłem na sam koniec Kontrafaktu.



2. Atmosfera - podobno z fajnymi ludźmi zawsze bawi się dobrze. Ja spędziłem ten czas wybornie, dlatego z tego miejsca chciałem podziękować wszystkim, którym zatrułem życie podczas wyjazdu: Gosia, Wojtek, Darek i Jędrzej - jesteście najlepsi i dla Was wielkie 5!

3. Piwo, kobiety i śpiew - mimo iż hedonizm nie jest nam obcy, wszystko odbywało się w granicach przyzwoitości. Stolec pod prysznicem i przelewające się tojtoje to nie nasza sprawka.

4. Ogólne wrażenia. Będąc kempowym świeżakiem dostałem niezłą lekcję życia. Okazało się na przykład, że iPhone ładuje się godzinę, dzięki czemu ludzie biegali i robili zdjęcia a ja walczyłem z 20% baterii w telefonie. Poza tym w przyszłości muszę przyjąć inną formę pakowania się: zdecydowanie mniej ubrań (swag level low) bo i tak wszystko wróci brudne. Następnym razem muszę też zabrać więcej ciepłych rzeczy (Czechy graniczą z Alaską). Jeśli istnieją środki farmakologiczne pozbawiające zmysłu powonienia (na, powiedzmy, pół godziny), to w przyszłym roku wypakuję nimi całą torbę. Żaden tojtoj nie będzie mi straszny.

Wracając do Polski nie myślałem o niczym innym, niż umyciu się w normalnych warunkach. Po pierwszym prysznicu pomyślałem, że jednak czegoś mi brakuje. A dookoła zima i halucynacje.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Hip Hop Kemp - oczekiwania vs rzeczywistość vol. 1

Rzadko wyjeżdżam z domu. Zwykle mam karę albo długi, ewentualnie akurat wybuchnie powstanie w Egipcie albo ktoś wprowadzi żałobę. Ostatnie wakacje miałem ze 2-3 lata temu i zupełnie nie pamiętam, co się wtedy działo (prawdopodobnie byłem w Grecji, czym wprowadziłem kryzys). Marudząc dalej: unikałem jak ognia festiwali, spania w namiocie i mycia się w skandalicznych warunkach. Po prostu królewiczowi to nie przystoi.

Ale Kempu się nie odmawia.



1. Headlinerzy - Kendrick Lamar, De La Soul, Big Daddy Kane - mówi Ci to coś? De La widziałem już w Warszawie, dali mega koncert, na którym było więcej energii niż w rękach Raidena. A panowie mają już swoje lata. Lamar w tym momencie okupuje szczyty i kopie rapgrę po jajkach. Big Daddy Kane? Hmm... będą też Lords of the Underground, M-Phazes, El-P, Kontrafakt czy Jukebox Champions.

2. Atmosfera - niedawno na jakiejś bibce spotkałem mojego byłego ucznia. Mówił wie pan co? Na Openerze były fajne Litwinki, które robiły loda za macha. Jest lepsza reklama wakacyjnych festiwali?

3. Piwo, kobiety i śpiew - czeskie piwo (wiadomo), czeskie kobiety (wiadomo), czeskie śpiewanie (co?).

4. Ogólne wrażenia - po 2-3 latach bycia bezmózgiem obsługującym kopiuj/wklej przyda mi się odpoczynek w każdej postaci. Czy to będzie Batman czy Robin - to już sprawa drugorzędna, jak płeć dziecka w Niemczech. Ważne, że spędzę trochę czasu przy muzyce, którą lubię od A do Z.

wtorek, 30 lipca 2013

Jak się zachować podczas wybuchu reaktora [poradnik]

Gazeta Wyborcza jakiś czas temu przestała być medium i stała się low. Idąc dalej tym tropem, jeśli wydanie ogólnopolskie jest dnem, to radomski dodatek puka w nie od spodu.

Jeszcze za czasów naszej współpracy (4 lata temu) równo toczyliśmy bekę z wplatania akcentów radomskich do każdego newsa. Wypadek w polinezyjskiej wiosce - żaden mieszkaniec naszego miasta nie ucierpiał; Festiwal w Międzyzdrojach - Radom znów nie będzie gospodarzem tej imprezy. Ile można? Okazuje się, że w nieskończoność.



Może nie znam się, bo wypadłem nieco ze świata mediów i szukania dziury w drodze, ale artykuł Czy w Rosji wybuchł reaktor? Radomianie pełni obaw jakimś cudem zamiast do Faktoidu trafił do lokalnego wydania GW! Wina Tuska. Ale co tam, przeanalizujmy tekst:

Czytelniczka usłyszała, jak przed godz. 15 klientki w sklepie obuwniczym w centrum Radomia zdenerwowane rozmawiały o rzekomym wybuchu reaktora jądrowego w Rosji.

Sklep obuwniczy jest doskonałym miejscem na wymianę informacji. Gdy preferujemy drogie i ekskluzywne sklepy z butami nie możemy sobie pozwolić na rozmowę o pierdołach. Warto wspomnieć o Ewie Chodakowskiej, wakacjach w spa i lamparcich centkach. Jeśli natomiast kupujemy w sieciówce, to nasze rozmowy MUSZĄ koncentrować się na przyziemnych sprawach: cieliste skary bezuciskowe czy stopki do japonek, Nowakowa się puszcza, czy w Rosji wybuchł reaktor. W dobrym tonie jest zaniepokojenie i skontaktowanie się z najbliższą redakcją Gazety Wyborczej. Znany jest przypadek człowieka, który informacji o globalnych kataklizmach szukał na Reutersie (co za idiota).

Do redakcji zadzwonił mężczyzna z pytaniem, czy powinien kupować płyn Lugola. W woj. świętokrzyskim ludzie faktycznie rzucili się do aptek. Niektórzy boją się wypuszczać dzieci na place zabaw.

Najlepszą metodą na odgonienie zagrożenia jest wypicie płynu Lugola (tego elfa z Władcy Pierścieni). Daje on odpowiednio: +5 do świecenia w nocy, +8 do zadawania dziwnych pytań przez telefon jak i -100 do zdrowego rozsądku. Kolejny raz okazało się jednak, że Kielce są lepsze od Radomia, bo tam ludzie FAKTYCZNIE zamiast dzwonić do Gazety, poszli do aptek po jakieś antidotum. Jak to się ma jednak do zwykłego, szarego obywatela? Radzę: w czasie zagrożenia kontaktuj się ZAWSZE z Gazetą Wyborczą. Sztab doświadczonych farmaceutów udzieli Ci wyczerpującej informacji na temat stanu zdrowia Twojej rodziny, radioaktywnego pyłu i najlepszych drinków na wieczór. Jeśli masz taką możliwość, wyślij prędko swoją kobietę do sklepu obuwniczego a dziecko (z obawą) na plac zabaw.

Sprawdziliśmy. To plotki.

Kamień z serca i kloc w majty, jak mówił dziadek Władysław. Wiele osób w tym miejscu jednak poczuło rozczarowanie. Jak sobie poradzić w takiej sytuacji? Przede wszystkim należy zadzwonić do Gazety Wyborczej ze słowami podziękowania (bądź co bądź uratowali nas przed niebezpieczeństwem) a płyn Lugola odnieść do najbliższej apteki (gdy pani magister będzie kręcić nosem przekonajcie ją, że źle Was wcześniej zrozumiała i chcieliście coś na libido, wtedy jest szansa, że coś się jeszcze stanie). Na fejsie można też napisać obraźliwy komentarz na temat zacofania w województwie świętokrzyskim oraz wrzucić 28-30 (nie mniej!) zdjęć naszej pociechy cudnie bawiącej się na placu zabaw. Bezpiecznym. Dzięki redaktorom GW.

W PRZYSZŁYM TYGODNIU:
  • Blogerki modowe: na wybuch reaktora ubierzmy się kolorowo,
  • Abstrachuje.tv: Czego nie mówią: reaktory atomowe,
  • Mariusz Błaszczak: reaktor to totalna kompromitacja rządu Donalda Tuska